O autorze
Z wykształcenia politolog i dziennikarz, z zawodu manager i zarządca nieruchomości. Ojciec z miłości, wrocławianin z wyboru. Patrzę na miasto z perspektywy młodego rodzica, który oczekuje wysokiej jakości życia i łatwego dostępu do usług miejskich. Opisywać zamierzam codzienne sprawy, istotne dla każdego rodzica, związane z miastem i wychowywaniem w nim dzieci – od wyboru szpitala na poród, przez przychodnie dla dziecka, żłobek i przedszkole, aż po ofertę rozrywkową. Sprawdzę, czy Wrocław jest dobrym miejscem do życia i nie ten Wrocław w Rynku, tylko ten z prawdziwego życia… z perspektywy osiedla oddalonego o 15 kilometrów od centrum.

Młodzi rodzice nie mają szans na żłobek dla dziecka?

Jeden z wrocławskich żłobków
Jeden z wrocławskich żłobków http://wzz.wroc.pl/
Złożyliśmy podanie do najbliższego (rejonowego) żłobka, który i tak jest oddalony od miejsca zamieszkania o prawie 4 kilometry. W grudniu byliśmy 16-stą osobą w kolejce, na dziś 15-stą - szans na przyjęcie praktycznie brak.

We Wrocławiu obowiązuje archaiczny sposób rekrutacji do żłobków - miasto zakłada, że rodzice dostosują się do sztywnego kalendarza i każda matka wróci do pracy we wrześniu, bez względu kiedy kończy jej się urlop rodzicielski. Jestem ojcem 13-miesięcznej Poli. Od kilku miesięcy bezskutecznie szukamy wraz z żoną miejsca w żłobku dla naszej córki. Złożyliśmy podanie do najbliższego (rejonowego) żłobka, który i tak jest oddalony od miejsca zamieszkania o prawie 4 kilometry. W grudniu byliśmy 16-stą osobą w kolejce, na dziś 15-stą - szans na przyjęcie praktycznie brak. Podobnie jest w innym "pobliskim" żłobku, na wrocławskim Kozanowie - tam na dziś aż 18-stu rodziców oczekuje na miejsce dla swoich dzieci.



Tyle się mówi o polityce prorodzinnej, tymczasem młodym rodzicom już na samym początku drogi wychowawczej utrudnia się powrót na rynek pracy. Z drugiej strony namawia się do płacenia podatku PIT we Wrocławiu, choć jak pokazuje powyższy przykład pieniądze nie są wydawane na podstawowe potrzeby mieszkańców.

W Niemczech już w roku 2007 została przyjęta ustawa o zapewnieniu miejsc w żłobkach i przedszkolach dla wszystkich młodych Niemców, a brak realizacji tego obowiązku przez niektóre samorządy zakończył się nawet przegranymi sprawami sądowymi - samorządy musiały wypłacić ekwiwalent za utracone wynagrodzenie rodzica.

W dobie "walki" o polski przyrost naturalny, w okresie niskiego poziomu narodzin, brak miejsc w żłobkach wydaje się niezrozumiały. Jesteśmy mobilnym społeczeństwem, które na studia często wyjechało z rodzinnych miejscowości - nie mamy więc wsparcia rodziców i teściów, ale mamy prawo oczekiwać tego wsparcia od samorządów którym płacimy podatki.

Czy śródroczna rekrutacja do żłobków to fikcja? Zaryzykuję stwierdzenie, że tak. W moim przekonaniu upewnia mnie niejawna rekrutacja, czyli brak nadzoru nad "listą kolejkową" w poszczególnych żłobkach. Dziś pewnie temat zauważony jest tylko przeze mnie i rodziców czekających w tych kolejkach, za kilka miesięcy wrócimy do niego wszyscy przy okazji wyników rekrutacji do brakujących żłobków.
Trwa ładowanie komentarzy...